czwartek, 27 listopada 2014

Rozdział I

Nastał poranek 24 czerwca. Nath wstał wcześnie, ubrał się lekko, było dziś dość ciepło, bo aż 21 stopni. Wszedł do salonu, Olivia wciąż spała, odkryła się, więc Nathan podniósł koc z podłogi i nakrył ją, po czym dał jej delikatnego całusa w czoło. Wyszedł z owego pokoju na hall, ubrał buty i kamizelkę. Cofnął się do kuchni i wziął swój telefon i portfel, oraz klucz od drzwi wejściowych, powrócił na korytarz i zabrał się za odkluczanie drzwi i wyszedł. Przed domem sprawdził jeszcze zawartość swojego portfela, znalazł tam 100 zł. Wyruszył do piekarni, kupił tam chleb razowy i parę bułek. Zostało mu 96,40 zł. Z Uśmiechem na twarzy wyszedł z piekarni i pokierował się na miasto. Przeszedł kilka przejść dla pieszych, aż w końcu znalazł się pod budynkiem kwiaciarni. Wszedł do środka, pomieszczenie było po sufit wypełnione przeróżnymi kwiatkami. Jego oczy przykuły białe i czerwone róże.
- W czymś mogę pomóc ? - odezwała się sprzedawczyni
- Tak.. - zamyślił się - po ile tę róże ?
- 1 zł za jedną - odpowiedziała bez zamysłu
- Wszystkie
- Proszę ?
- Wezmę wszystkie
- To będzie - zamilkła i zaczęła liczyć - 27 zł
Nath zaczął grzebać w portfelu, po chwili wręczył sprzedawczyni pieniądze, wziął bukiet  i pokierował się do wyjścia.
- Dziękuję, do widzenia - uśmiechnął się
- Do widzenia
Trzasnęły drzwi
 
                                ***

Do domu dotarł po 20 minutach. Gdy otworzył drzwi z salony wybiegła Olivia.
- Gdzieś ty był ? - spytała zdenerwowana Olivia.
Wtedy Nath wyciągnął zza pleców bukiet kwiatów.
- To dla Ciebie - uśmiechnął się
Jej oczy zabłyszczały a na ustach pojawił się uśmiech, podobny do tego na twarzy Nathana.
- Jakie piękne... - spojrzała na jego rękę a z jej prześlicznej twarzy znikł równie śliczny uśmiech - Nath...
- Tak ?
-Jesteś ranny... zraniłeś się w rękę.
Nath obejrzał swoje dłonie, i rzeczywiście poranił się w prawą dłoń, najwyraźniej to przez igły od róż. Wręczył kwiaty Olivii i poszedł do kuchni. Otworzył górną szafkę i wyjął z niej bandaże. Olivia weszła do kuchni.
- Pomogę Ci - powiedziała zmartwiona
Nath odłożył reklamówkę z pieczywem, a w między czasie Olivia bandażowała mu rękę. Gdy już skończyła Nath zniżył się do jej wzrostu gdyż była trochę niższa, i ucałował ją lekko w prawy policzek, po czym podwyższył się i wpatrzył w okno. Po dłuższej chwili w ciszy na policzku Nathana pojawiła się łza. Odwrócił się. Olivia zauważyła łzę na policzku męża i powoli i bardzo zgrabnie starła ją z jego policzka.
- O czym... o czym tak myślałeś ? - zapytała
- Uhm. Słucham ?- ocknął się - Ah... nie ważne
- Dla mnie ważne, powiedz mi, proszę.

1 komentarz:

  1. Niki moja kochana kuzyneczko muszę Ci powiedzieć, że od dzisiaj Cię nie lubię XD dlaczego w takim momencie?CzCzemu mi to robisz ? Rozdział wyszedł wam mega był ciekawy i dużo rzeczy ładnie opisanych za co brawa :))
    Tylko teraz po pochwałach nie piszcie gorzej ! Bo tak się często zdarza więc trzymajcie poziom, a ja znikam pozdrawiam i wenę zostawiam :))

    OdpowiedzUsuń